Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Zoom, czyli raz bliżej, raz dalej

Zoom, czyli raz bliżej, raz dalej

Elektroniczny dostęp do artykułu, ważny przez 12 miesięcy od daty zakupu.
Produkt dostępny od razu na portalu HBRP.pl (po zalogowaniu) przy płatności za zamówienie za pomocą PayU.
Przy płatności przelewem czas otrzymania dostępu do materiałów wydłuża się do momentu odnotowania wpłaty.

Artykuł pochodzi z:
HBRP nr 112, czerwiec 2012

Dostępność: Dostępny

Pokaż czas i koszty dostawy

24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

Informacje o autorze:
Rosabeth Moss Kanter jest profesorem zarządzania w Harvard Business School w Bostonie. Niedawno opublikowała książkęAmerica the Principled (Crown, 2007). W latach 1989 – 1992 była redaktorem magazynu HBR. 

FRAGMENT:
Po eksplozji na platformie wiertniczej BP w Zatoce Meksykańskiej, w której w kwietniu 2010 roku zginęło 11 osób i która doprowadziła do największego w historii USA wycieku ropy, ówczesny prezes koncernu Tony Hayward skoncentrował się na konsekwencjach tej katastrofy dla własnej kariery. Wydawał się niezwykle zaabsorbowany wpływem tego zdarzenia na zarząd BP, a w szczególności na siebie samego. Jakiś tydzień po wybuchu Hayward miał nawet zwrócić się do menedżerów w swoim londyńskim biurze, mówiąc: „Czym, do ciężkiej cholery, sobie na to zasłużyliśmy?” Pomimo przygotowania od strony PR miesiąc później powiedział reporterom: „Chcę, żeby moje życie wróciło do normy”.Hayward, zmuszony do odejścia ze stanowiska prezesa dopiero w lipcu, miał wiele okazji, aby spojrzeć na sytuację z dystansu i dostrzec szerszy obraz, a mianowicie ogrom ludzkiego nieszczęścia i przerażenie społeczności zamieszkałej w rejonie Zatoki Meksykańskiej. I chociaż koncern BP zatrudnił tysiące inżynierów, by zatamować wyciek ropy, sam prezes nie był w stanie, przynajmniej w wypowiedziach publicznych, wznieść się ponad własne przeżycia i spojrzeć na katastrofę z innej perspektywy. Wydawało się, że traktuje ją jak osobisty afront... 

Pełny artykuł zawiera: 29677 znaków.

STRESZCZENIE:
Po eksplozji na platformie wiertniczej BP w Zatoce Meksykańskiej, w której w kwietniu 2010 roku zginęło 11 osób i która doprowadziła do największego w historii USA wycieku ropy, ówczesny prezes koncernu Tony Hayward skoncentrował się na konsekwencjach tej katastrofy dla własnej kariery. Wydawał się niezwykle zaabsorbowany wpływem tego zdarzenia na zarząd BP, a w szczególności na siebie samego. Jakiś tydzień po wybuchu Hayward miał nawet zwrócić się do menedżerów w swoim londyńskim biurze, mówiąc: „Czym, do ciężkiej cholery, sobie na to zasłużyliśmy?” Pomimo przygotowania od strony PR miesiąc później powiedział reporterom: „Chcę, żeby moje życie wróciło do normy”.Hayward, zmuszony do odejścia ze stanowiska prezesa dopiero w lipcu, miał wiele okazji, aby spojrzeć na sytuację z dystansu i dostrzec szerszy obraz, a mianowicie ogrom ludzkiego nieszczęścia i przerażenie społeczności zamieszkałej w rejonie Zatoki Meksykańskiej. I chociaż koncern BP zatrudnił tysiące inżynierów, by zatamować wyciek ropy, sam prezes nie był w stanie, przynajmniej w wypowiedziach publicznych, wznieść się ponad własne przeżycia i spojrzeć na katastrofę z innej perspektywy. Wydawało się, że traktuje ją jak osobisty afront...

Najlepsi liderzy wiedzą, kiedy koncentrować się na szczegółach, a kiedy spojrzeć na wszystko z dalszej perspektywy.