Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Tajemnica znakomitej rady nadzorczej

Tajemnica znakomitej rady nadzorczej

Artykuł pochodzi z HBRP nr 19, wrzesień 2004

Dostępność: Dostępny

Informacje o sposobie dostarczenia produktu
24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

Informacje o autorze:
Jeffrey A. Sonnenfeld jest dziekanem ds. programów kształcenia kadry kierowniczej i profesorem zarządzania w Yale School of Management, a także prezesem Executive Leadership Institute przy Yale University w New Heaven, w stanie Connecticut. Książka autorstwa Sonnenfelda i A. J. Warda Firing back: How great leaders rebound after career disasters ukazała się nakładem wydawnictwa Harvard Business School Press w lutym 2007 roku.

FRAGMENT:
O tym, czy rada nadzorcza jest dobra, nie decydują przepisy czy regulaminy, lecz sposób, w jaki jej członkowie ze sobą współpracują. Po upadku takich niegdyś potężnych firm, jak Adelphia, Enron, Tyco czy WorldCom, rady nadzorcze przedsiębiorstw znalazły się pod pręgierzem opinii publicznej. Czy ich członkowie „zasnęli za kierownicą”? Czy byli w zmowie ze skorumpowaną kadrą kierowniczą? A może po prostu brakowało im kompetencji? Nie do pomyślenia wydaje się fakt, że katastrofa biznesowa na taką skalę mogła odbyć się bez rażącego zaniedbania ze strony rady nadzorczej firmy, które nosi już znamiona przestępstwa. Tymczasem analiza działalności rad nadzorczych wymienionych wyżej firm w żadnej mierze nie ujawnia braku kompetencji ani skorumpowania. Wprost przeciwnie, rady te przestrzegały na ogół wszystkich powszechnie stosowanych standardów działalności: ich członkowie byli obecni na zebraniach, zainwestowali w firmę znaczące sumy własnych pieniędzy, na miejscu istniały komisje nadzoru finansowego, komisje do spraw wynagrodzeń i kodeks etyczny, rady miały odpowiedni skład – nie były ani za duże, ani za małe, ani też za młode. Nie istniał także problem braku niezależności rady nadzorczej, wynikający w wielu firmach z liczby zasiadających w niej byłych menedżerów firmy...

Pełny artykuł zawiera: 37290 znaków

STRESZCZENIE:
Po upadku takich niegdyś potężnych firm, jak Enron, Tyco czy WorldCom, pod pręgierzem opinii publicznej znalazły się rady nadzorcze przedsiębiorstw. Nie do pomyślenia wydaje się fakt, że katastrofa biznesowa na taką skalę mogła odbyć się bez rażącego, a nawet noszącego znamiona przestępstwa, zaniedbania ze strony rady nadzorczej firmy. Tymczasem analiza działalności rad nadzorczych wymienionych wyżej firm nie ujawniła braku kompetencji czy skorumpowania. Wprost przeciwnie, zazwyczaj te rady nadzorcze przestrzegały wszystkich powszechnie stosowanych standardów działalności: ich członkowie byli obecni na zebraniach, zainwestowali w firmę znaczące sumy własnych pieniędzy, na miejscu istniały komisje nadzoru finansowego, komisje ds. wynagrodzeń i kodeks etyczny, rady miały odpowiedni skład i nie były zdominowane przez nieproporcjonalny udział byłych menedżerów firmy.

Podsumowując, firmy w stanie upadłości z powodzeniem przeszłyby test sprawdzający, czy ich rady nadzorcze dobrze wykonują powierzoną im rolę. I to właśnie, zdaniem eksperta w dziedzinie zarządzania korporacyjnego Jeffreya Sonnenfelda, jest odkryciem przerażającym. Autor sugeruje, że nadszedł czas, aby zmienić sposób myślenia o tym, jak powinna funkcjonować rada nadzorcza przedsiębiorstwa i jak powinna być oceniana. Proponuje zreformować nie tylko styl pracy rady nadzorczej, ale również sposób zarządzania tym ciałem społecznym.

Dobre rady nadzorcze są po prostu sprawnie funkcjonującymi zespołami roboczymi. Zarówno w ramach rady nadzorczej, jak i między radą nadzorczą a zarządem panuje klimat szacunku, zaufania i szczerości. Informacje przekazywane są otwarcie i na czas, a wszelkie zwalczające się frakcje polityczne są natychmiast eliminowane. Ludzie nie boją się otwartej konfrontacji poglądów, a ożywione dyskusje na tematy strategiczne spotykają się z aprobatą prezesa.