Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Open source: zbawienie czy prosta droga do upadku?

Open source: zbawienie czy prosta droga do upadku?

Elektroniczny dostęp do artykułu, ważny przez 12 miesięcy od daty zakupu.
Produkt dostępny od razu na portalu HBRP.pl (po zalogowaniu) przy płatności za zamówienie za pomocą PayU.
Przy płatności przelewem czas otrzymania dostępu do materiałów wydłuża się do momentu odnotowania wpłaty.

Artykuł pochodzi z:
HBRP nr 74, kwiecień 2009

Dostępność: Dostępny

24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

Informacje o autorze:
Ajit Kambil mieszka w Bostonie i jest dyrektorem Deloitte Research.

Scott Wilson, zamieszkały w Stamford w stanie Connecticut, jest starszym menedżerem w Deloitte Research, oddziale Deloitte Services LP. 

FRAGMENT:
Elektroniczna gra muzyczna firmy KMS stała się tak popularna, że klienci zmienili się w hakerów, a na rynku zaczęło się robić gęsto od konkurencji. Czy spółka powinna zaakceptować bieg wypadków, czy też kontratakować? Jak wynika z raportu firmy analitycznej Gartner, 85% przedsiębiorstw z Europy, Ameryki Północnej i Azji korzysta w swojej działalności z otwartego oprogramowania, a pozostałe skłaniają się ku temu, by zrobić to w ciągu najbliższego roku. Ten trend nie zaskakuje – wszak atrakcyjność biznesowa zastosowania takich rozwiązań dla firm jest oczywista. Wdrażając oprogramowanie open source, płacą niewiele za sam produkt, ale w ramach licencji uzyskują prawo do jego używania i modyfikowania w dowolny sposób. Dzięki temu może być ono doskonalone i rozpowszechniane w internecie przez ludzi z całego świata, co pociąga za sobą szybki rozwój programów oraz wysoką wykrywalność wszelkich błędów. To jednak tylko jedna strona medalu... 

Pełny artykuł zawiera: 23110 znaków

STRESZCZENIE:
Jak wynika z raportu firmy analitycznej Gartner, 85% przedsiębiorstw z Europy, Ameryki Północnej i Azji korzysta w swojej działalności z otwartego oprogramowania, a pozostałe skłaniają się ku temu, by zrobić to w ciągu najbliższego roku. Ten trend nie zaskakuje – wszak atrakcyjność biznesowa zastosowania takich rozwiązań dla firm jest oczywista. Wdrażając oprogramowanie open source, płacą niewiele za sam produkt, ale w ramach licencji uzyskują prawo do jego używania i modyfikowania w dowolny sposób. Dzięki temu może być ono doskonalone i rozpowszechniane w internecie przez ludzi z całego świata, co pociąga za sobą szybki rozwój programów oraz wysoką wykrywalność wszelkich błędów.
To jednak tylko jedna strona medalu. Po drugiej są producenci oprogramowania, którzy niechętnie godzą się na masowe upowszechnianie swoich innowacyjnych pomysłów, które decydują o rynkowej sile i przewadze konkurencyjnej ich firm. Mało tego, większość z nich patentują i chronią prawami własności, udostępniając je wyłącznie tym klientom, którzy chcą je kupić. Mimo procesów sądowych o ochronę praw własności intelektualnej hakerzy nie rezygnują jednak z ataków. A firmy nie wiedzą, jak mają się przed tym bronić.
W podobnej sytuacji znalazła się fikcyjna firma KMS, zawdzięczająca swój sukces opracowaniu unikalnego oprogramowania, które zyskało uznanie wśród graczy i miłośników muzyki – ale także wśród nieuczciwych naśladowców.