Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Śmierć z nadmiaru informacji

Śmierć z nadmiaru informacji

Elektroniczny dostęp do artykułu, ważny przez 12 miesięcy od daty zakupu.
Produkt dostępny od razu na portalu HBRP.pl (po zalogowaniu) przy płatności za zamówienie za pomocą PayU.
Przy płatności przelewem czas otrzymania dostępu do materiałów wydłuża się do momentu odnotowania wpłaty.

Artykuł pochodzi z:
HBRP nr 82-83, grudzień-styczeń 2009

Dostępność: Dostępny

24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

INFORMACJE O AUTORZE:
Paul Hemp
pełni funkcję starszego redaktora w amerykańskiej wersji HBR.

FRAGMENT:
Wyniki nowych badań i nowatorskie technologie są kołem ratunkowym dla firm i użytkowników indywidualnych, którzy przedawkowali informacje. Czy możemy w końcu przestać narzekać na zalew informacji? Przecież w gospodarce opartej na wiedzy informacje są najcenniejszym towarem! Dziś zaś są dostępne w niemal nieograniczonych ilościach – dostarczane automatycznie na nasze urządzenia elektroniczne lub odległe tylko o kilka kliknięć myszą. Przestańmy więc marudzić! Chwileczkę: A czy ja mogę tak po prostu przestać narzekać na przeciążenie informacyjne? Zalewająca mnie każdego dnia powódź danych wydaje się przynosić więcej problemów niż korzyści. Przygnębiają mnie nie tylko sztormowe fale odbieranych wiadomości e-mail i powiadomień RSSa, ale też cały rozległy ocean informacji. Odczuwam przymus nurkowania w nim, aby być na bieżąco z moją pracą. Najnowsze badania sugerują, że gwałtownie rosnący wolumen dostępnych wiadomości oraz powodowane przez nie przerwy w pracy mogą mieć negatywny wpływ nie tylko na nasze samopoczucie, ale też na procesy decyzyjne, innowacyjność i wydajność...

Pełny artykuł zawiera: 32346 znaków

STRESZCZENIE:
Wartość informacji w gospodarce opartej na wiedzy jest bezsporna. Tak samo jak groźba, że informacje przytłoczą użytkowników. Paul Hemp przedstawia praktyczne sposoby – dla jednostek i przedsiębiorstw – jak uniknąć ich szkodliwego nadmiaru.
Łatwy dostęp do pożytecznych informacji ma swoją cenę: w miarę jak rośnie ilość danych, zaczyna się zacierać granica między tymi godnymi uwagi i bezwartościowymi. A łatwy dostęp do człowieka – za pośrednictwem poczty elektronicznej, sieci społecznościowych itd. – jeszcze pogarsza sytuację. Menedżerowie firmy Intel dostają dziennie średnio po 300 wiadomości e-mail, a pracownicy Microsoftu potrzebują 24 minut, aby powrócić do pracy, ilekroć odrywa ich od niej nowa wiadomość. Wyraźnie widać, że na pewno cierpi na tym produktywność.
Pomóc mogą narzędzia techniczne, takie jak oprogramowanie do obsługi poczty dla indywidualnego użytkownika czy system do regulowania wolumenu wiadomości dla firmy, a nie są to wcale najbardziej skomplikowane rozwiązania opracowywane przez Microsoft, IBM i inne podmioty.
Na tym jednak kończą się technologiczne możliwości przeciwdziałania zakłóceniom w pracy. Trzeba jeszcze zmienić sposób myślenia – na przykład szukając pomocy u specjalistów od indywidualnej wydajności lub zwyczajnie godząc się z faktem, że nie jesteśmy w stanie reagować na wszystko, co pojawia się na ekranie komputera. Firmy natomiast muszą pracować nad zmianą kultury, wprowadzając choćby jasne protokoły komunikacji elektronicznej.