Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Koszty dominacji Wall Street

Koszty dominacji Wall Street

Elektroniczny dostęp do artykułu, ważny przez 12 miesięcy od daty zakupu.
Produkt dostępny od razu na portalu HBRP.pl (po zalogowaniu) przy płatności za zamówienie za pomocą PayU.
Przy płatności przelewem czas otrzymania dostępu do materiałów wydłuża się do momentu odnotowania wpłaty.

Artykuł pochodzi z:
Magazyn HBRP nr 139, wrzesień 2014

Dostępność: Dostępny

Informacje o sposobie dostarczenia produktu
24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

INFORMACJE O AUTORZE:
Gautam Makunda
jest adiunktem Harvard Business School i autorem książek Indispensable: When Leaders Really Matter, Harvard Business Review Press, 2012.

FRAGMENT:
ZMORĄ LUDZI pracujących nad uruchomieniem samolotu 787 firmy Boeing były ogromne przekroczenia planowanych kosztów i liczne wpadki, takie jak samozapłon akumulatorów. Każdy produkt może przysparzać problemów technicznych, ale w przypadku modelu 787 uderzające było to, że wynikały one właśnie z takich decyzji, jakie Wall Street każe podejmować menedżerom. Koncern Boeing, przed połączeniem się w 1997 roku z firmą McDonnell Douglas, hołdował kulturze ukształtowanej przez inżynierów i tradycji wiązania losów ze śmiałymi inwestycjami w nowe maszyny. Z kolei firma McDonnell Douglas stroniła od ryzyka i koncentrowała się na cięciu kosztów oraz na efektywności finansowej. I to jej kultura zdominowała organizację powstałą w wyniku fuzji. Dlatego też, mimo zastrzeżeń inżynierów związanych przez całe życie z firmą Boeing, model 787 powstał jako efekt zakrojonego na niespotykaną dotąd skalę outsourcingu, co w pewnej mierze – zdaniem inżynierów – miało służyć maksymalizacji zwrotu z aktywów netto (return on net assets – RONA)...

Pełny artykuł zawiera: 38368 znaków

STRESZCZENIE:
Pod wpływem presji ze strony Wall Street liderzy notorycznie podejmują decyzje, które nie leżą w najlepszym interesie ich firm. Wynika to stąd, że firmy mają „obowiązek powierniczy", a zatem w pierwszej kolejności powinny dążyć do maksymalizacji zysku dla akcjonariuszy. Jednak z prawnego punktu widzenia amerykańscy menedżerowie nie podlegają takiemu obowiązkowi. Mimo to ciężko im się oprzeć żądaniom sektora, który zyskał tak ogromną władzę i tak nieproporcjonalnie mocną pozycję w układzie sił społecznych.

Ostatnie dziesięciolecia - w których prawne ograniczenia, jakim podlegała Wall Street, zostały w dużej mierze zniesione - były okresem gigantycznego rozrostu sektora finansowego i pomnażania jego zysków. To zwiększyło wpływy tego sektora, a zwłaszcza zdolność do oddziaływania na politykę rządu, dzięki miliardom dolarów wydawanym na lobbing i finansowanie kampanii politycznych. Nawet po kryzysie finansowym Wall Street potrafiła opóźnić i osłabić regulacje, które miały poskromić jej ryzykowne praktyki.

Finansokracja ma negatywne skutki: wzmaga chwiejność rynków, tłumi wzrost i powoduje, że zasoby, takie jak talenty i kapitał, służą w mniejszym stopniu kreowaniu dobrobytu, a w większym - jego dystrybucji. Przywrócenie równowagi sił ma ogromne znaczenie dla konkurencyjności i kondycji pozostałej części gospodarki. Limity wielkości i zadłużenia banków oraz zmiany w ordynacji podatkowej mogłyby wprowadzić lepszy ład. Wdrożenie tych reform wymaga odwagi.