Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Jak w sieci hoteli Marriot wybierano pierwszego prezesa spoza rodziny

Jak w sieci hoteli Marriot wybierano pierwszego prezesa spoza rodziny

Elektroniczny dostęp do artykułu, ważny przez 12 miesięcy od daty zakupu.
Produkt dostępny od razu na portalu HBRP.pl (po zalogowaniu) przy płatności za zamówienie za pomocą PayU.
Przy płatności przelewem czas otrzymania dostępu do materiałów wydłuża się do momentu odnotowania wpłaty.

Artykuł pochodzi z:
Magazyn HBRP nr 134, kwiecień 2014

Dostępność: Dostępny

Informacje o sposobie dostarczenia produktu
24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

Informacje o autorze:
Bill Marriott

FRAGMENT:
Gdy w 1964 roku stanąłem na czele przedsiębiorstwa Marriott, wielu ludzi zareagowało zdziwieniem. Miałem tylko 32 lata, a w firmie pracowałem na pełny etat zaledwie od ośmiu lat. Mój ojciec – który karierę restauratora, a potem hotelarza, zaczął w 1927 roku od kiosku z piwem korzennym w Waszyngtonie – przez wiele lat miał do dyspozycji doświadczonego wiceprezesa, powszechnie typowanego na jego następcę. Człowiek ten był ode mnie o 20 lat starszy, a w sferze zarządzania finansami nie miał sobie równych, lecz należał do grona tak zwanych mikromenedżerów. Poświęcał mnóstwo czasu na wprowadzanie poprawek do kontraktów, wchodząc tym samym w kompetencje firmowych prawników. Nie dysponował także umiejętnościami istotnymi w sferze kontaktów międzyludzkich ani też nie rozumiał dobrze podstaw operacyjnych przedsiębiorstwa...

Pełny artykuł zawiera: 14833 znaków

STRESZCZENIE:
W wieku 32lat Bill Marriott stanął na czele firmy, którą od podstaw zbudował jego ojciec, zaczynając w 1927roku jako wła-ściciel budki z piwem korzennym. Do 2012 roku firma miała zaledwie dwóch prezesów, a Bill Marriott był przekonany, że któreś z jego czworga dzieci przejmie stery firmy. Dwaj synowie od lat pracowali w rodzinnej firmie, a jeden z nich – John – wydawał się pewnym następcą ojca. Z biegiem lat Bill Marriott zrozumiał, że to nie będzie najlepszy wybór – ani dla Johna, ani dla firmy. W tym artykule Bill Marriott opowiada o spotkaniu z Arnem Sorensonem; o tym, jak zaproponował mu pracę i o procesie przygotowywania go do roli prezesa, którą obecnie pełni.