Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Drugi po Bogu. Demistyfikacja roli dyrektora operacyjnego

Drugi po Bogu. Demistyfikacja roli dyrektora operacyjnego

Elektroniczny dostęp do artykułu, ważny przez 12 miesięcy od daty zakupu.
Produkt dostępny od razu na portalu HBRP.pl (po zalogowaniu) przy płatności za zamówienie za pomocą PayU.
Przy płatności przelewem czas otrzymania dostępu do materiałów wydłuża się do momentu odnotowania wpłaty.

Artykuł pochodzi z:
HBRP nr 69, listopad 2008

Dostępność: Dostępny

24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

INFORMACJE O AUTORACH:
Nathan Bennett
jest starszym wykładowcą prodziekanem, profesorem zarządzania Business School w Georgia Institute of Technology w Atlancie.

Stephen A. Miles
jest wspólnikiem Leadership Consulting Practice, działu firmy doradczej Heidrick & Struggles z siedzibą w Atlancie, a także współwydawcą książki
Leaders Talk Leadership(Oxford University Press, 2002). Bennett i Miles są współautoramiRiding Shotgun: The Role of the COO(Stanford University Press, 2006)

FRAGMENT:
W 2000 roku drogi założyciela i dyrektora generalnego (Chief Executive Officer – CEO) Oracle, Larry’ego Ellisona, i dyrektora operacyjnego (Chief Operating Officer – COO) firmy, Raya Lane’a, rozeszły się definitywnie. Media z zapartym tchem śledziły rozwój wypadków i relacjonowały całą sprawę w tonacji, z jaką prasa bulwarowa komentuje zwykle rozwody idoli popkultury. „Lane odszedł sam czy wyrzucono go z firmy?” – zastanawiał się reporter portalu forbes.com, David Einstein. W drukowanym wydaniu Forbesa przyznawał z rozbrajającym żalem: „Nie mam pojęcia, dlaczego człowiek, który przez osiem lat był prawą ręką Ellisona, nagle pakuje manatki i opuszcza swój gabinet”. Do debaty w mediach dołączył wkrótce amerykański serwis internetowy, poświęcony nowym technologiom informacyjnym, CNET News...

Pełny artykuł zawiera: 45827 znaków

STRESZCZENIE:
Kto byłby najlepszym kandydatem na stanowisko dyrektora operacyjnego? Cóż, równie dobrze można by zapytać: kto byłby najlepszym kandydatem na wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych? Wszystko zależy od tego, kim jest osoba ważniejsza w tym układzie, to znaczy od prezesa.

Wiele długich i wyczerpujących wywiadów z dziesiątkami dyrektorów operacyjnych współpracujących z nimi prezesów przeprowadzili autorzy. I doszli do wniosku, że różnice poglądów na temat roli dyrektora operacyjnego wynikają w pierwszym rzędzie z różnorodności powodów, jakimi kierują się firmy, tworząc to stanowisko.

Niespotykane na innych stanowiskach zróżnicowanie ról i obowiązków dyrektora operacyjnego skłania do uzasadnionej konkluzji, że coś takiego jak standardowe atrybuty „doskonałego dyrektora” w ogóle nie istnieje. To utrudnia znalezienie odpowiedniego kandydata zarówno zarządom, jak i agencjom doradztwa personalnego. Niemniej w wypowiedziach rozmówcó niezmiennie pojawiały się pewne czynniki ecydujące o pomyślnym wyborze osoby. Najważniejszym z nich jest wysoki poziom wzajemnego zaufania – podstawa relacji. Dyrektor operacyjny powinien autentycznie wspierać wizję prezesa, poskromić swoje ego oraz wykazać się umiejętnościami nadzorowania, coachingu i koordynowania. Prezes z kolei winien często i szczerze komunikować się z zastępcą, przyznać mu autentyczne uprawnienia decyzyjne i realną władzę oraz wspierać rozwój jego kariery.

Niewielka popularność funkcji dyrektora operacyjnego wydaje się dosyć zaskakująca. Zdaniem autorów byłaby ona większa, gdyby nie wywoływała takiego zamieszania. Konsekwentna jej demistyfikacja spowoduje, że coraz więcej firm zacznie dostrzegać korzyści wynikające z efektywniejszego przywództwa.