Przedmioty z twojego koszyka

Nie masz produktów w koszyku.

Co tłumi kreatywność w naszej firmie?I jak to zmienić?

Co tłumi kreatywność w naszej firmie?I jak to zmienić?
Artykuł pochodzi z HBRP nr 7, wrzesień 2003

Dostępność: Dostępny

Informacje o sposobie dostarczenia produktu
24,00 zł
LUB
Opis

Szczegóły

Informacje o autorze:
Witold B. Jankowski jest redaktorem naczelnym Harvard Business Review Polska.

FRAGMENT:
Nawet najlepsza firma nie może spoczywać na laurach. To, co zapewniało jej sukces wczoraj, nie gwarantuje go w przyszłości, konieczne są więc ciągłe zmiany. Co robić jednak, gdy załoga opiera się jakimkolwiek innowacjom, a kierownictwo zwalcza kreatywne jednostki? Praktycznie co drugi artykuł w światowej prasie biznesowej bezpośrednio lub pośrednio dotyka kwestii zwiększającego się tempa zmian we współczesnej gospodarce. Jest wręcz truizmem, że jedyną stałą we współczesnym świecie jest zmiana. To powoduje, że produkty i usługi oraz sposoby ich tworzenia starzeją się coraz szybciej. Jeszcze do niedawna pojęcie innowacji odnosiło się głównie do produktu i technologii...

Pełny artykuł zawiera: 23937 znaków

STRESZCZENIE:
„W moim sukcesie tkwi źródło mojej przyszłej porażki”. Tak można podsumować sytuację jednej z polskich firm – producenta soków owocowych „Mastra”. Jej początki były podobne do początków wielu firm rozwijających skrzydła w nowej polskiej rzeczywistości. Właściciel Mastry, producent oranżady jeszcze w czasach PRL, dostrzegł w gospodarce rynkowej swoją szansę rozwoju. Na początku lat 90. nie było to trudne. Niedawno jednak wyniki finansowe firmy zaczęły się pogarszać, a kierownictwo firmy nie wie, dlaczego tak się dzieje.

W takiej właśnie sytuacji znajdujemy Grzegorza Markiewicza, obecnego dyrektora naczelnego Mastry. Do niedawna jego firma przypominała dobrze naoliwioną maszynkę do zarabiania pieniędzy, teraz jednak coś zaczęło w niej zgrzytać. Mniej więcej przed rokiem, ówczesny dyrektor marketingu firmy, Krzysztof Waluś i Justyna Piątkowska, szefowa zespołu badawczego, po cichu opracowali „Dziewczynę jak malina” i cztery inne napoje nowego typu. Byli pewni, że to są superprodukty, które odświeżą wizerunek firmy. Mieli nadzieję, że ówczesny szef i właściciel Henryk Gontara pochwali ich za przedsiębiorczość. Niestety, czekał ich zawód. Niewiele brakowało, aby Gontara wylał obu rebeliantów z pracy.
Zresztą wszyscy w Mastrze uważali Walusia za mąciciela, którego jedynym zajęciem jest namawianie ludzi, aby „wyszli ze swoich klatek”.

Chociaż styl pracy Walusia irytował większość pracowników, wydawał się skuteczny. Markiewicz lubił Walusia.Wiedział, że wkrótce po przyjściu do firmy Waluś zaczął się o nią niepokoić. Powtarzał wszystkim, że dotychczasowe powodzenie Mastry było po prostu wynikiem znalezienia się we właściwym czasie na właściwym miejscu i szczęśliwego braku konkurencji. Twierdził, że któregoś dnia ta bańka mydlana pęknie. Niestety, jego słowa wkrótce zaczęły się sprawdzać…